List Janosika

 

Hau, hau – nazywam się Janosik  (ale mogę być i Harnasiem... i Gazdą... ) i jestem białym psem. Niektórzy mówią o mnie Polski Owczarek Podhalański, a niektórzy „biały kundel” wrrrr. Tak naprawdę jestem jednym z podopiecznych Fundacji Pomocy Zwierzętom BONO i na razie mieszkam w Domu Tymczasowym . Poznajcie moją historię:

Urodziłem się w ciasnej budzie . Miałem dużo rodzeństwa - 11 sztuk , moja mama miała mało mleka, bo sama mało dostawała jeść od człowieka…Kilkoro moich braci niestety szybko zasnęło i choć ich budziłem, nie otworzyli oczu… Często mnie bolał brzuszek i choć mama go masowała był naprawdę wielki i coś mi w środku …się ruszało? Hmm.... Gryzło mnie też coś takiego czarnego…Miałem dopiero 4 tygodnie gdy człowiek zabrał mnie i moje rodzeństwo do kartonu i pojechał z nami na targ. Było nam strasznie zimno…Miałem szczęście, bo szybko kupiła mnie śliczna pani. Mieszkałem z jej dziećmi w domu i to był cudowny czas. Często mnie fotografowali , miałem pełną miskę i swoje zabawki. Już nie mieściłem się pod stołem i gdy radośnie biegałem po podwórku dzieci mojej pani tak „jakoś” często się przewracały…Umiałem wysoko skakać z radości a i mój głos zrobił się taki głęboki - lubiłem powarczeć na panią, gdy mi się coś nie spodobało. Rzadko wychodziłem na spacer, ale jak już opuściłem swoje podwórko to tak szybko chciałem wszystko powąchać, tak daleko chciałem pobiec, a moja pani krzyczała , że "ciągnę jak parowóz" ..…co robię???

Któregoś dnia pani wsadziła mnie do samochodu i wywiozła do lasu .Wycieczka! Tyle zapachów! Nie mam na sobie obroży! Nikogo nie ciągnę! Nikt na mnie nie krzyczy…co? Nikt? A gdzie jest moja pani? Odjechała? Coś tam kiedyś bąknęła o alergii i o wyjeździe za granicę , ale… Zostawiła mnie samego? Niemożliwe! Poszukam jej!

Niestety pomimo długich wędrówek nie znalazłem jej…, a musiałem szukać także jedzenia. Węszyłem wśród śmietników, walczyłem o kawałek kości z innymi psami, a źli ludzie rzucali we mnie cegłówkami, niektórzy nawet strzelali śrutem (!) . Znów było mi zimno…okulałem , moje białe futerko zrobiło się szare…Złapali mnie znienacka (podobno strasznie się mnie bali) i zawieźli do małego boksu w schronisku. Jak tam głośno! Tyle szczekających innych psów . A moich braci tu nie ma? Nie ma – na szczęście! Tutaj jest okropnie! Położyłem się na końcu boksu – nie będę się z nikim zadawał! Dajcie mi spokój! WRRR ...Odsuńcie się ode mnie! …i tak mijały dni i tygodnie…, aż …przyszli ludzie. Kucnęli, nie patrzyli na mnie, ale cicho mówili do mnie. Trochę mnie uspokoili… no, ostatecznie zgodziłem się pojechać z nimi do domu, a tam….moi bracia! eee nie, to tylko psy tych ludzi, takie same białe psy jak ja…Takie same jak ja? Chyba nie…tak jakoś cieszą się na widok ludzi?…po co? po co do nich podchodzą? Po co dają się drapać za uchem? Dlaczego nie boją tego sznurka , węża ogrodowego, kosiarki i tej łopaty w ogrodzie? Po co podchodzą i biorą coś z ręki ludzi? Oooo to jest dobre, to pachnie wątróbką ooo , mniam, mniam.…to dobre wątróbkowe ciasteczko :)

Powolutku odpoczywam, wychodzę na spacer i choć nadal ciągnę nikt na mnie krzyczy , ale dla tych ciasteczek to ja mogę nawet nie ciągnąć!  Szukają dla mnie nowego - własnego domu , swoich nowych ludzi... ale najpierw czekam na wizytę u weterynarza, a moi Tymczasowi Ludzie nie mają pieniążków ..., więc proszę Was bardzo kupcie "coś” na bazarku Fundacji BONO, podarujcie jakiś fant, wpłaćcie jakiś grosik na konto , bo pieniążki są potrzebne na moje jedzenie, na moje szczepienie, na moją kastrację, czasami na benzynę do tego samochodu co nim tu przyjechałem….

 

Hau, Hau – Janosik

 

Jak możesz pomóc naszym podopiecznym?
Fot. Sławek Panek
Fundacja Pomocy Zwierzętom "BONO"
Zagórze 2b, 66-016 Czerwieńsk
Telefon (Mira L.): 660 474 121
Telefon (Beata): 502 623 982
E-mail: info@fundacjabono.pl
Konto: PL53 1240 1268 1111 0010 3558 4567
SWIFT: PKOPPLPW, KRS: 0000365802
© Fundacja Bono. Wykonanie: strony internetowe Słupskstrony internetowe słupsk